17-07-2019r. |
Imieniny obchodzą: Anety, Aleksego, Julietty

szukaj:

Jesteś tutaj: Strona Główna » Archiwum 2014 - 2015 » Belgia- nie tylko czekolada i frytki

Belgia- nie tylko czekolada i frytki

08-04-2015

Poznawanie jednego z państw Beneluxu rozpoczęliśmy od mocnego uderzenia, czyli wizyty w Parlamencie Europejskim w Brukseli.  A właściwie jednej z siedzib, gdyż w przypadku parlamentu sytuacja jest dosyć skomplikowana. Oficjalna siedziba znajduje się w Strasburgu na pograniczu francusko-niemieckim, co symbolizuje pojednanie obydwu krajów po dwóch wojnach światowych. Odbywają się tam sesje plenarne kończące prace nad uchwaleniem nowego prawa. W brukselskiej siedzibie odbywa się codzienna praca w komisjach i frakcjach politycznych (europosłowie są podzieleni według poglądów polityczno-społecznych, a nie narodowości).

Warto dodać, że w parlamencie pracuje aż 4000 tłumaczy. Wybrani reprezentanci nie muszą znać angielskiego czy francuskiego. W Unii Europejskiej 23 języki posiadają status języka urzędowego i w każdym z nich posłowie mogą wypowiadać się w czasie debat, zgłaszać skargi, kierować zapytania czy prowadzić korespondencję z jakąkolwiek instytucją. Ponadto wszystkie przyjęte rozporządzenia i dyrektywy muszą być tłumaczone na wszystkie języki urzędowe. Unijny Dziennik Urzędowy ukazuje się w 23 wersjach. Miesięcznie tłumaczonych jest nawet 100 000 stron tekstu! Dobry tłumacz musi umieć przewidzieć słowa posła, którego wypowiedź przekłada. Aby zapewnić spójność obrad, tłumaczący przekazuje treść jednego zdania i jednocześnie słucha kolejnego. Musi skupić się na ogólnym przekazie, bo nie ma czasu ani możliwości dosłownego przełożenia każdej wypowiedzi. Tłumacz znajduje się przez kilka godzin pod nieustającą presją, nawet drobna pomyłka może wpłynąć na przebieg obrad.

Cały kompleks budynków mieszczących instytucje Unii Europejskiej robi  duże wrażenie. Makieta pomaga to wszystko przybliżyć. Dla chętnych wirtualna wycieczka na http://www.europarl.europa.eu/visiting/pl/visits.html

Następnym etapem wycieczki po Brukseli było serce miasta Grand Place, czyli Wielki Plac. Wpisany na listę UNESCO i uznawany za jeden z najładniejszych rynków na świecie. Warto go zwiedzić latem, bowiem co dwa lata w sierpniu w centralnym punkcie rynku rozkwita zapierający dech w piersiach kwiatowy dywan, rozciągający się na przestrzeni o rozmiarach 25 na 75 metrów. Do jego przygotowania potrzeba od 500 tys. do miliona sadzonek begonii. Za każdym razem wzór kwiatowego dywanu jest inny i do ostatniej chwili utrzymywany w tajemnicy. Następna okazja w sierpniu 2016 r.

 

Wizyta w Namur, stolicy Walonii, czyli francuskojęzycznej części Belgii, w której gościliśmy, to przede wszystkim wizyta w imponującej cytadeli, z której roztacza się najlepszy widok na miasto i  w perfumerii Guy Delforge, gdzie okazało się, że rozpoznawanie roślin po zapachu wcale nie jest taką prostą sprawą…(warto obejrzeć filmik w języku polskim o produkcji perfum http://www.delforge.com/ )

zdjęcie 1 zdjęcie 24 zdjęcie2 zdjęcie3 zdjęcie4 zdjęcie5 zdjęcie6 zdjęcie7 zdjęcie8 zdjęcie9 zdjęcie12 zdjęcie 10 zdjęcie 11 zdjęcie 13 zdjęcie 14 zdjęcie 15 zdjęcie 16 zdjęcie 17 zdjęcie 18 zdjęcie 19 zdjęcie 20 zdjęcie 21 zdjęcie 22 zdjęcie 23